niedziela, 5 lutego 2017

Śnieżne opowieści

Zimno, zimno, wilgotno i pochmurnie, a widok z okna nieco mnie oszukał i skusił do wyjścia z domu. A ten widok wyglądał tak oto:



Kusząco, prawdaż? Najpierw więc wyskoczyłam na balkon i okazało się, że nie jest za ciepło. Opatuliłam w kożuchy, czapki, szale i kaptury. Do jednej kieszeni wrzuciłam telefon i klucze, do drugiej aparat - i w drogę. Wyruszył za mną nasz blokowy kocur-przybłęda bez ogona..



Świat w śniegu i ciszy. Jak gdyby ktoś przezroczystą kołdrą wszystko przykrył, przydusił i pozostało tylko życie wewnętrzne. Więc idę, patrzę, myślę. Rozważam różne za i przeciw... I patrzę.





Mój mały świat. Czasem człowiek zastanawia się, co by było, gdyby się wyprowadził. Co w nim pozostałoby tego samego, a co się zmieniło? 








Jak dobrze, że jest tyle "małych rzeczy", które łechcą me serce. :)






4 komentarze:

  1. Zimowy krajobraz, znajomy kot,dekoracyjna kępa suchych traw. To to miejsce, ten czas. Tylko tyle a przeciez to wszystko. JESTEŚ U SIEBIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś Anonimowy ślicznie mnie sparafrazował. :)

      Usuń
  2. tak, dobrze jest być u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. a jaki z tego będzie wiersz? może o tym, że puchnącą Honoratę wyrzucą na śnieg?

    OdpowiedzUsuń